mapka

LNocleg za 140 zł bez lodówki, mikrofali i kuchenki słabo wychodzi, ale niestety takie były ceny w okolicy. I tak było najtaniej. Gdzie indziej ceny zaczynały się od 250 zł. Więc trochę bogato jak za nockę.

Dzisiaj niedziela, więc zapełniłem butelki wodą do picia z kranu. Nie wiadomo, gdzie trafię na czynny sklep. A jak trafię, to i tak ceny za napoje z cukrem są kosmiczne. Chociaż kilogram cukru kosztuje 1,99 zł, a taka mała Pepsi w puszce 3–5 zł. Więc kupiłem pastylki musujące, wrzucam do wody i jest jakiś napój.

Rano wymieniłem oponę i ruszyłem w trasę. W Węgrowie minąłem grupę rowerzystów. Posiedziałem tam w parku, ale jakoś bałem się odpalać kuchenkę. Niestety ścieżki VeloMazovia są średnie i nie spotkałem żadnego miejsca odpoczynku, więc ryż ugotowałem na przystanku — trzeba od czasu do czasu coś jeść.

Pytanie: czemu marnuję wodę, skoro tak ciężko ją dostać? Wodę po ryżu wlałem do szklanej butelki i pojemnika, który był dosyć szczelny. Później przelałem wodę do garnka, ryż się ugotował i przerzuciłem go do pojemnika z jakimś sosem z Łowicza. Samo sadło szybko w energię się nie zmieni.

Zostało mi tylko 10 km do mety i litr wody do picia, ale dałem radę. Nawet na sam koniec trafił się otwarty sklep. Kupiłem bułki, parówki i jajka na kolację/śniadanie, a potem poszedłem nad Bug.

Tak daleko jeszcze nie byłem. Byłem tylko w Siemiatyczach nad Bugiem, ale tutaj też jest pięknie. Wypiłem piwo Mecyk nad Bugiem. Wróciłem do domu i spotkałem sarny.

Zostaw komentarz