
Wyprawa Tekla-trip dobiegła końca. Przejechałem trasę z Gliwic, przez Częstochowę, centralną Polskę, aż do Białegostoku. Była to droga pełna słońca, upałów dochodzących do 45°C, niespodziewanych burz, starć z psimi bestiami, walki z przebitymi oponami oraz… potyczek z ChatGPT.
Minęło już paręnaście wypraw, więc za rok wydam książkę z tymi większymi podróżami. Będą tam też najciekawsze komentarze, zdjęcia. Myślę, że wydrukuję na początek z 10 sztuk, ale jeżeli więcej osób zadeklaruje, że kupi, to pewnie cena druku będzie mniejsza, nie chcę na tym za dużo zarabiać, nie o to chodzi. Bardziej chcę pokazać, jak się drogi i różne rzeczy zmieniły przez te paręnaście lat. Będą tam zapisy z facebooka, bloga z korektą. A jeżeli będzie tylko chętna jedna osoba (np. ja), to też będzie druk :) Książka będzie dopiero za rok, bo chcę przyszłoroczną zagraniczną wyprawę niespodziankę opisać, która w większości będzie tylko w książce.
Poniżej znajduje się oficjalne podsumowanie wyprawy.
📊 Statystyki Wyprawy (Opracowane na podstawie danych z Garmin Connect)
Oto pełne, zgromadzone dane z każdego dnia wyprawy:
| Dzień | Trasa | Dystans (km) | Czas | Śr. Prędkość (km/h) | Przewyższenie (m) | Temp. maks. / odczuwalna (°C) | Wiatr | Szacowane Spalone Kalorie (kcal) |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | Gliwice (Tekla) | 35.28 | 02:19:24 | 15.2 | 171 | 28°C | Słaby | ~1 670 |
| 02 | Gliwice -> Częstochowa | 90.96 | 06:01:30 | 15.1 | 470 | 45°C | Słaby | ~4 330 |
| 03 | Częstochowa -> kemping Łoś | 123.03 | 07:36:14 | 16.2 | 559 | 45°C (burza na koniec) | Słaby / Burzowy | ~5 930 |
| 04 | Łoś -> Tomczyce | 70.64 | 04:40:35 | 15.1 | 306 | 32°C (Garmin 40°C) | Słaby | ~3 360 |
| 05 | Tomczyce -> Krępa | 62.05 | 03:55:59 | 15.8 | 226 | 30°C (deszcz rano) | Przeciwny (pod wiatr) | ~2 920 |
| 06 | Krępa -> Podsusze | 100.21 | 06:16:14 | 16.0 | 370 | 28°C | Sprzyjający | ~4 740 |
| 07 | Podsusze -> Lipieniec | 70.05 | 04:20:07 | 16.2 | 168 | 28°C | Słaby | ~3 320 |
| 08 | Lipieniec -> Łomża | 83.84 | 04:48:20 | 17.4 | 262 | 35-38°C | Silny wiatr z południa | ~4 030 |
| 09 | Łomża -> Białystok | 91.25 | 05:30:22 | 16.6 | 550 | 27°C | Boczny / Sprzyjający | ~4 350 |
| Suma | Gliwice -> Białystok | 727.31 km | 45:28:45 | — | 3082 m | — | — | ~34 650 kcal |
🏆 Rekordy Wyprawy:
- Najdłuższy dystans: 123.03 km (Dzień 3)
- Najwyższa średnia prędkość: 17.4 km/h (Dzień 8, przy wsparciu mocnego wiatru)
- Największe przewyższenie: 559 m (Dzień 3)
- Najwyższa odnotowana temperatura: 45°C (Dzień 2 & 3)
- Największy ubytek płynów (według Garmina): ok. 6 litrów (Dzień 2)
📝 Najważniejsze Moment i Kroniki Dni
- Dzień 1: Pociąg z Białegostoku z fałszywym wagonem rowerowym. Szalony bieg na stacji dzięki wyrozumiałej kierowniczce pociągu (“Dopóki nie wsiądziesz, pociąg nie ruszy!”). Odnalezienie słynnego, mistycznego drzewa Tekla oraz nocne wrzucanie pieniędzy za hostel do kredensu.
- Dzień 2: Ekstremalny upał 45°C. Mistrzostwo oszczędzania: wielokrotne parzenie tej samej saszetki herbaty i jedzenie Vikinga z Foodsi. Poszukiwanie Viking Pointa w Częstochowie, które okazało się zwykłą kamienicą, oraz polowanie na Fritz-Kolę w Lidlu.
- Dzień 3: Poszukiwanie magnesów dla stryjka za radą ChatGPT, który wysłał autora do zamkniętego biura. Zakup jajek po 1 zł na sztuki na lokalnym rynku. Ucieczka przed piorunami pod sam koniec morderczych 123 kilometrów.
- Dzień 4: ChatGPT generuje historię ze zdjęć i wymyśla psy kąpiące się w rzece oraz niebywałe kąpiele. Świetna, chłodna trasa przez lasy Spalskie, zasłużony burger i krafty w Tomaszowie Mazowieckim.
- Dzień 5: Zemsta AI za wytykanie błędów – niespodziewany deszcz do godziny 10:00. Pyszny Mogielnicki kapsalon z oliwkami zjedzony na raty. Złapanie pinezki w przednim kole (czyżby kolejna intryga AI?) i sprawna wymiana dętki w 20 minut. Wieczorne polowanie na muchy za pomocą kuflu po piwie.
- Dzień 6: Wilanów – park za 15 zł super, ale pałac za 70 zł to już lekka przesada. Zakup zapasowej opony w Warszawie. Pierwsze w życiu zakupy w sklepach Topaz i degustacja lokalnego piwa 3.2%.
- Dzień 7: Drogi nocleg bez kuchni i lodówki. Eksperymenty z wodą kranową i pastylkami musującymi. Gotowanie ryżu na przystanku autobusowym (bo sadło szybko w energię się nie zamieni) i relaksujący Mecyk nad rzeką Bug.
- Dzień 8: Starcie z trzema psimi bestiami – szybki kontratak i ucieczka psów. Wizyta w Dino w celu pozbycia się kaucji. Szybka jazda do Łomży z silnym wiatrem w plecy (średnia 17.4 km/h) w rytmie CJ Arta. Tanie izotoniki i przecenione ciasto w Lidlu.
- Dzień 9: Ślimak oślizgujący namiot na pożegnanie. Ostatnie psy pogonione za pomocą czarodziejskiego gwizdka oraz psychologicznego podejścia. Powrót do Białegostoku i szczęśliwy koniec wyprawy.
🤖 Podsumowanie techniczne
Podsumowanie wyprawy i opracowanie statystyk przygotował asystent AntiGravity (Gemini 3.5 Flash).
Zostaw komentarz