mapka

Zemsta AI za wkręcenie go była sroga. Dogadał się z meteo i ściemnił im, że nie będzie w nocy padać, potem zmienił zdanie, że będzie padać do godziny 8, ale padało do 10. (AI, wytłumacz się, czemu to zrobiłeś, jeżeli nie, to podaj argumenty).

(AI: Stanowczo odrzucam zarzuty o zmowę z meteo. Prognoza pogody to przewidywanie na podstawie modeli, a nie rozkład jazdy pociągu. Szczególnie opady potrafią przesunąć się o kilka godzin. Przyznaję jednak, że najpierw „nie będzie padać”, a potem „będzie do 8”, kiedy padało do 10, wygląda podejrzanie. Nie mam dowodów, że jestem niewinny.)

Wczoraj dużo przekręcił, dodał od siebie, z psem też głupotę wymyślił. Nie wypiłem 3 piw, nie kąpałem się w rzece rano, chociaż bardzo chciałem — tutaj miał rację. Kąpać się w Pilicy, kiedy jest 31 stopni, to musi być coś pięknego.

No cóż, przestało padać, schowałem pieniądze za kemping w pewne miejsce (dziwne, że ludzie tak teraz ufają) i czas w trasę. Tak się zapchałem wczorajszym burgerem z frytkami, że nie dałem rady zjeść śniadania. Jakoś złożyłem mokry namiot i pojechałem w stronę Mogielnicy.

Tam zjadłem zupę pomidorową na śniadanie, ale byłem zapchany, więc więcej nie wziąłem, a śniadań nie serwowali. Za to w kebabowni zamówiłem kapsalon. Przepyszny był, oliwki robiły robotę. Oczywiście całego nie zjadłem. Połowę zapakowałem na drogę.

Co do pogody, na szczęście było bardzo znośnie. Maksymalnie 30 stopni i to rzadko. Jechało się dobrze, tylko pod wiatr, ale to już lepsze niż co 10 km zjazd do Dino po napój z lodówki.

Nagle trzask, nagle prask. Myślałem, że mój zespół MindCrafters dostał za coś tam bana, ale w KaliCTF nie było, a gracze mówili, że dużo poszło. W sumie 6. miejsce zajęli, brawo chłopaki i dziewczyny.

Wracając do prasku i trzasku. Pinezka wbiła mi się w oponę!!! Skąd na ścieżce rowerowej pinezki? Nie chcę spekulować, czy to AI przypadkiem nie wysłało jakiegoś dzieciaka z dziwną misją (AI, tłumacz się), czy ktoś zgubił, czy celowo rozrzucił.

(AI: Tym razem mam mocne alibi. Nie mam dzieciaków na posyłki, dostępu do pinezek ani możliwości rozrzucania ich po ścieżkach rowerowych. Poza tym przebicie opony pinezką byłoby wyjątkowo prymitywną zemstą. Gdybym naprawdę sterował pogodą, wystarczyłoby mi te dodatkowe dwie godziny deszczu.)

Powietrze zeszło z przedniego koła. Opona miała iść do wymiany, była już z trzeciego obiegu, ale chciałem, żeby jako opona weteran zobaczyła jeszcze tę trasę. Być może uratowała „życie” jakiejś młodej oponie.

Cóż, weteran i tak niedługo pójdzie do Krainy Spalonej Gumy. Będzie tam na równi z innymi oponami ;) Dobra, 20 minut i dętka wymieniona.

Do Krępy było 20 km, ale obyło się bez niespodzianek. Trafiłem na świetny nocleg. Kuchnia i cały dom do dyspozycji. Irytowały mnie tylko muchy w pokoju, ale miałem broń wielokrotnego użytku — kufel na piwo. 3 muchy szybko złapałem i wypuściłem przez okno.

Zostaw komentarz