mapka

Czas wdrożyć w życie sezon rowerowy. Znaczy — chodzi mi o dłuższą wycieczkę, taką co najmniej 100 km. W tym roku nie pojechałem do Druskiennik. Zrobiłem po prostu parędziesiąty raz trasę z Augustowa do Białegostoku. Mimo że to była majówka, bilety dostałem bez problemu. Być może dlatego, że to był drugi maja. Pogoda była bardzo dobra. Mało która majówka miała taką ładną pogodę— zazwyczaj bywała zimna i deszczowa. Pociąg z Białegostoku wyjechał o 8:45, bilet kupiłem parę dni wcześniej. W 2026 roku 25 zł z rowerem to nie jest wysoka cena za przejazd do Augustowa. Trasę znałem na pamięć, czyli: Augustów, Białobrzegi, Dolistowo Stare, Jaświły, Knyszyn, Borsukówka, Białystok. Droga była pusta — praktycznie zero samochodów. Jazdę umilał mi audiobook „Rowerem przez mrozy Jakucji”. Świetnie się słucha, polecam. Autor to zapalony rowerzysta — słyszałem o nim paręnaście lat temu, jak z Białegostoku jechał do Białegostoku. Też o tym wspomina w tym audiobooku. Co prawda przesłuchałem połowę, ale mimo pięknej pogody aż mnie zmroziło. Te -45 stopni w namiocie… Sami posłuchajcie, poczytajcie, bo warto. Resztę zostawiłem sobie na następny trip. Pytacie często, czy takie słuchanie nie rozprasza? Mam słuchawki zauszne i słyszę, co na drodze się dzieje. A to jest bardzo ważne — słyszeć, czy coś za tobą jedzie. Ogólnie jechało mi się jakoś ciężko, już nie te lata jak kiedyś, kiedy śmigałem po 200 km. Przygód za dużo nie było. Spotkałem po drodze bociana — to dobry znak. W Knyszynie namówili mnie na drogę przez Krynice. Robię ten błąd co parę lat i ciągle myślę, że będzie asfalt. Może trochę jest, ale żeby uprzykrzyć ludziom trasę, piaskowe, pustynne odcinki ciągną się kilometrami. Niby niedużo, ale wystarczy, żeby pozbawiło człowieka energii i chęci jazdy tą trasą.

Zostaw komentarz